Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
57 postów 12 komentarzy

Między młotem a kowadłem

Piotr Piętak - Opis III Rzeczpospolitej - państwa rozdzieranego na kawałki przez polityczną oligarchie POPiS -u

Koniec cywilizacji książki - początek neośredniowiecza

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Współcześnie trudno jest nam sobie wyobrazić, że w wczesnym średniowieczu w publikacjach pisanych przez skrybów na pergaminie nie było żadnych przerw miedzy słowami. Taki sposób pisania nazywano „scriptura continua”.

Powoli zaczynamy zdawać sobie sprawę, że Internet nie jest zbawieniem, lecz przekleństwem naszej cywilizacji. Zmienia ją w jej przeciwieństwo, radykalnie zmieniając sztukę czytania, która była jednym z czynników powstania zachodnioeuropejskiego indywidualizmu. Jeżeli chcemy spróbować odpowiedzieć na pytanie: jak zmienił i zmienia Internet sposób pisania i czytania powieści, esejów wydrukowanych w formie książek, to analizę powinniśmy rozpocząć od zmian w sposobie lektury jaki narzuca Internet. Pisanie jest nieodłączne od czytania. Jak zauważył L. Strauss: „Jest powszechna prawdą, że ludzie piszą tak, jak czytają. /…/ Czytanie poprzedza pisanie. Człowiek uczy się dobrze pisać dobrze czytając dobre książki, czytając w najbardziej uważny sposób książki, które zostały napisane w najbardziej uważny sposób.”. .


 Współcześnie trudno jest nam sobie wyobrazić, że w wczesnym średniowieczu w publikacjach pisanych przez skrybów na pergaminie nie było żadnych przerw miedzy słowami. W książkach pisanych tuszem wyrazy następowały bezpośrednio jeden po drugim. Taki sposób pisania nazywano „scriptura continua”. Pisano tak jak mówiono. Gdy mówimy nie robimy pauz po każdym słowie. Pierwsi pisarze nie zwracali również szczególnej uwagi na szyk wyrazów w zdaniu. W języku mówionym znaczenie przekazuje się przede wszystkim przy pomocy modulacji i rozłożeniu akcentów na poszczególne sylaby. W pierwszych książkach pisanych we wczesnym średniowieczu strony zapisane były nieprzerwanym ciągiem liter, brakowało spacji oddzielających poszczególne wyrazy, brakowało kropek, przecinków, znaków przystankowych.

 Nieoddzielenie słów oraz brak zasad, które regulowałyby szyk wyrazów upodobniały proces czytania do ciężkiej pracy odszyfrowywania tego co czytelnik miał przed oczyma. Oczy czytelników poruszały się wolno i niepewnie przez kolejne wersy tekstu, często gubiąc sens, były zmuszane do powrotu i do rozpoczęcia czytania od nowa. Czytanie przypominało rozpracowywanie zagadki. Czytanie książki było czynnością żmudną, angażującą cały potencjał intelektualny i fizyczny czytelnika. Od początku II tysiąclecia, pisarz zaczęli dzielić zdania na pojedyncze wyrazy – rewolucja spacji – oraz wprowadzili stopniowo różne znaki przystankowe. Oddzielenie słów zmniejszyło poznawczy wysiłek, konieczny do rozszyfrowania tekstu i w ten sposób umożliwiło ludziom szybkie czytanie po cichu i z większym zrozumieniem. Oddzielenie słów uruchomiło zdolności intelektualne czytelnika. Zdania nie były tylko deszyfrowane, ale także rozumiane i interpretowane. Zdania wywoływały w myślach czytelnika różnorakie skojarzenia, które go wzbogacały i w jakimś sensie zmieniały. Lektura stała się nie tylko szybsza, ale i bardziej uważna. Przeczytanie po cichu, w samotności, długiej książki wymagało zdolności głębokiej i długiej koncentracji. Wykształcenie tego rodzaju dyscypliny umysłowej nie było łatwe.

 Naturalny stan ludzkiego umysłu stanowi bowiem ciągłe rozproszenie uwagi. Nasze zmysły są szczególnie wyczulone na wszelkie zmiany, które zachodzą w naszym otoczeniu. Mamy naturalne predyspozycje do ciągłego przenoszenia spojrzenia (a więc uwagi) z jednego przedmiotu na drugi. Ta cecha błyskawicznego przenoszenia uwagi miała niegdyś kluczowe znaczenie dla naszego przetrwania we wrogim, pełnym drapieżników otoczeniu. Czytanie książki wymagało uruchomienia nienaturalnego procesu intelektualnego, który polegał na nieprzerwanej koncentracji uwagi na pojedynczym statycznym obiekcie. Ludzie musieli – przynajmniej, ci którzy czytali – tak wytrenować mózg aby ignorował to wszystko, co działo się dookoła i aby opierał się pokusie przenoszenia uwagi z jednego bodźca na drugi. Lektura to maksymalna koncentracja uwagi na czytanej książce, która wyzwoliła wyobraźnię i intelekt czytelnika. Taka lektura tworzyła człowieka wolnego. Skupienie uwagi, pielęgnowanie umiejętności pełnej koncentracji, pojawiły się jeszcze zanim pojawiły się książki czy nawet alfabety. Modlitwa wymagała skupienia uwagi, praktyki modlitewne w chrześcijaństwie, życie mnichów, ascetów i praktyki mistyczne były swoistym wstępem do sztuki czytania, która była jednym z fundamentów cywilizacji europejskiej.

 Czytanie wyróżniało się – w stosunku do modlitwy – tym, że głębokie skupienie było połączone z intensywnym i skutecznym procesem deszyfrowania tekstu oraz jego różnorodnej interpretacji. Dlatego czytanie zadrukowanych stron z oddzielonymi od siebie spacjami i znakami przystankowymi wyrazami, było cenne nie tylko ze względu na wiedzę, jaka czytelnik zdobywał dzięki słowom autora, lecz także dlatego, że taki tekst wprawiały umysł czytelnika w intelektualną – później także emocjonalną – wibrację. Czytelnicy w trakcie lektury nazywanej przez historyków „głęboką” zatracali się w tekście, jednocześnie snując własne nad nim rozważania. Czytanie książek można porównać do aktu medytacji, jednak nie takim, który oczyszczał umysł, lecz przeciwnie, takim, który go napełniał czy też wypełniał ponownie. Czytelnicy – dzięki „głębokiej lekturze” – odwracali uwagę od atakujących ich zmysły bodźców zewnętrznych, aby w trakcie intelektualnej asymilacji tekstu skierować ją na ciąg skojarzeń - wywołanych czytaniem - przepływających przez ich mózg. Zmiany, które zaszły w języku pisanym uwolniły zarówno pisarza, jak i czytelnika. „Scriptura continua” była udręka także dla piszących, którzy zazwyczaj dyktowali swoje dzieła zawodowym skrybom. Gdy zapisywanie myśli poddane zostało „rewolucji spacji”, autorzy sami chwycili za pióra i zaczęli przelewać własne myśli i słowa na papier na osobności. Nastąpiła indywidualizacja pisania, powstawały osobiste style, których charakter zależał w dużym stopniu od używania znaków przystankowych. Autorzy zaczęli starannie korygować i uważnie redagować swoje teksty, co było niemożliwe podczas dyktowania.

  Po raz pierwszy w historii pisma, pisarz mógł rękopis jako całość zobaczyć oraz za pomocą odnośników tworzyć wewnętrzne powiązania i eliminować zbędne fragmenty, tak częste w literaturze dyktowanej. Książka nabierała klarowności i jasności, wprowadzono podział na rozdziały i akapity, wprowadzono spis treści, który pomagał czytelnikowi poruszać się po coraz bardziej skomplikowanych strukturach intelektualnych w niej zawartych. Podsumujmy dotychczasowe rozważania; wprowadzenie spacji w zapisywaniu przez skrybów książek, które dokonało się stopniowo od XI wieku, było w kulturze humanistycznej rewolucją podobną do wprowadzenia liczby zero dzięki której powstał system dziesiętny i rozwinęła się algebra i matematyka. Dzięki oddzieleniu spacją słów w tekście narodziło się „głębokie czytanie” pisania, który był jednym z warunków koniecznych rozwoju indywidualizmu. Jednak ten nowy sposób pisania i lektury był zarezerwowany dla elity, dopiero wynalezienie prasy drukarskiej upowszechniło i umożliwiło powstanie „cywilizacji książki”. Wynalazek Gutenberga stał się jednym z najważniejszych wynalazków w historii ludzkości. Francis Bacon w „Novum Organum” stwierdził, że prasa drukarska: „zmieniła całkowicie oblicze rzeczy i stosunki na świecie /../, tak żadna władza, żadna gwiazda nie wywarła – zdaje się większego skutku i jakby wpływu na sprawy ludzkie, niż ten wynalazek mechaniczny.”. Książki drukowane przez prasę drukarską stały się zadziwiająco szybko towarem łatwo dostępnym i powszechnym.

 Nowe publikacje wprost zalewały rynek europejski. Według jednego z szacunków liczba książek wyprodukowanych w ciągu pięćdziesięciu lat od wynalazku Gutenberga była taka sama jak liczba książek wyprodukowanych przez skrybów przez wcześniejsze tysiąc lat. Książka zmieniła oblicze Europy. Do końca XV wieku prawie dwieście pięćdziesiąt miast europejskich miało własne drukarnie, a spod prasy drukarskiej wyszło około dwunastu milionów tomów. W 1501 włoski drukarz Aldus Manutius wprowadził kieszonkowy format książki czyli zmniejszył jej objętość, tak że każdy mógł ja chować do kieszeni. Miniaturyzacja książki miała kapitalne znaczenie, gdy Luter podniósł bunt przeciwko Papieżowi, jego kazania były kolportowane bez trudności przez emisariuszy nowej wiary po całej Europie. Jak zauważył Emile G. Leonard w „Histoire generale du protestantisme” uczniowie niemieckiego kaznodziei nosili je pod płaszczami w kieszeniach spodni, za koszulą. Idee Lutra obiegły Europe w ciągu niespełna dwóch lat. Protestantyzm był w znacznym stopniu dzieckiem nowego sposobu czytania. Indywidualizacja lektury doprowadziła do indywidualizacji wiary. Czytelnik czytał w samotności i ciszy książkę. Protestant modlił się w samotności – bez pośrednictwa księży – do Boga. Czytelnik rozmawiał z książką. Protestant z Bogiem. Sam na sam. Protestanci zaczęli tłumaczyć Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu na języki narodowe. Świat rzeczywiście, jak zauważył Bacon, został - dzięki książce i głębokiej lekturze, stworzony na nowo.

  Proces „głębokiej lektury” jest upowszechniony wraz z powstaniem prasy drukarskiej. „Głęboka lektura” opanowuje masy i jest podstawowym czynnikiem w błyskawicznym zwycięstwie rewolucji Lutra. Indywidualizacja lektury prowokuje indywidualizacje wiary. Książka staje się Bogiem Europy.

  Jak czytamy i piszemy dzisiaj w „cyfrowej epoce”? Komputer podłączony do Internetu stał się naszą maszyną do pisania i prasą drukarską, naszą mapą i naszym zegarem, naszym kalkulatorem i telefonem, ale przede wszystkim stał się naszą domowa biblioteka i encyklopedią, którą dzielimy ze wszystkimi użytkownikami sieci. Książki i gazety, owszem, zawierały tekst oraz ilustracje, ale nie przekazywały dźwięków ani ruchomych obrazów. Sieć jest przeciwieństwem dotychczasowych środków masowego przekazu, działa bowiem w obie strony. Jest interaktywna. Za pomocą Internetu możemy zarówno wysłać wiadomość jak i ją otrzymać. Internet unifikuje media i narzędzia komunikacji – w sieci zacierają się granice miedzy telewizją i kinem, telefonem i komputerem - dzieląc, coraz bardziej, uwagę użytkownika. „Rewolucja cyfrowa” rozpoczęła proces zastępowania narzędzi służących określonym celom – jednym narzędziem służącym do wszystkiego, którego naczelnym celem jest maksymalne rozproszenie uwagi jej użytkownika. Im bardziej zacierają się granice między różnymi mediami, tym uwaga potencjalnego widza, słuchacza czy czytelnika jest bardziej rozproszona. Ta wielofunkcyjność komputera podłączonego do Internetu sprawia, że „życie w „cyfrowej epoce” charakteryzuje się przede wszystkim tym, że wykonujemy nieustannie mnóstwo rzeczy jednocześnie – wpisujemy hasła do wyszukiwarki internetowej, słuchamy muzyki, piszemy SMS –y, i jednocześnie czytamy artykuł na portalu, w tle bez przerwy jest włączony telewizor, a na dodatek właśnie w tym momencie dzwoni telefon i pies szczeka, bo listonosz stuka do drzwi. Wykonywanie różnych czynności jednocześnie – nazywamy to zjawisko wielozadaniowością - weszło nam w krew. Nie umiemy inaczej żyć. Skupienie uwagi na jednej czynności jest sprzeczne z naturą internetowej cywilizacji. Nasze zmysły są – muszą być – rozproszone. Najlepiej ten stan oddała amerykańska aktorka Jennifer Conelly, która opisując swoje życie codzienne stwierdziła: „Podczas uprawiania seksu bardzo lubię czytać książki, można przecież załatwiać tyle spraw jednocześnie.” . Cywilizacja internetowa uniemożliwia „głęboką lekturę”.

dalszy ciąg tekstu: tutaj

Piotr Piętak

 

 

KOMENTARZE

  • @
    "Nasze" pokolenie (sądząc po zdjęciu) NIE miało problemów z wyszukaniem WIEDZY w książkach, nawet jeśli te były dostępne tylko w (często odległej) bibliotece.

    Dziś "młodzi ludzie", mając podane na talerzu wszystkie ODPOWIEDZI (google itp), nie potrafią zadawać PYTAŃ.

    Czy to już atrofia pewnych obszarów "musk'u"?
    Bo że czytanie / pisanie ROZWIJA mózg to naukowo dowiedzione.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930