Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
58 postów 12 komentarzy

Między młotem a kowadłem

Piotr Piętak - Opis III Rzeczpospolitej - państwa rozdzieranego na kawałki przez polityczną oligarchie POPiS -u

Nagonka na PiS

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W Polsce opozycja wobec PiS, używa coraz częściej argumentów z arsenału Mussoliniego czy Franco artykuły Lisa zieją nienawiścią i pogardą i są pisane tak jak zalecał to robić wódz faszystów włoskich

Nagonka na PiS trwa i nabiera coraz bardziej oryginalnych, brunatnych barw. Jeżeli PiS kontynuuje - według jego przeciwników – autorytarne czy nawet faszystowskie zasady filozofii polityki (co jest bzdurą) to przeciwnicy a właściwie wrogowie J. Kaczyńskiego używają w polemikach (powinienem to słowo napisać w cudzysłowie) z prezesem rządzącej partii języka skrajnie ideologicznego, który uniemożliwia dostrzeżenie rzeczywistości. Jak zauważył Klemperer, badacz nazistowskiej nowo-mowy: „Słowa mogą działać jak maleńkie dawki arszeniku. Przyjmuje się je niezauważenie, wydaje się, że nie mają działania, a jednak po jakimś czasie ich trujący wpływ ujawnia się.”. . Otóż wrogowie PiS, w ciągu ostatniego roku, zbudowali cały arsenał, słownik XXI wiecznej nowo-mowy, w którym żyją na co dzień i który zmienia ich powoli, niepostrzeżenie w wiernych uczni faszystowskiej czy komunistycznej ideologii. W Polsce opozycja wobec PiS, używa coraz częściej argumentów z arsenału Mussoliniego czy Franco artykuły Lisa zieją nienawiścią i pogardą i są pisane tak jak zalecał to robić wódz faszystów włoskich, który w młodości był socjalistą i przyjacielem A. Gramsci, ikony kultury lewackiej.


 Język Lisa – nie tylko jego – jest wzorem totalitarnej propagandy. Opozycja przejmuje metody stosowane przez A. Macierewicza, który jako pierwszy w III Rzeczpospolitej zastosował zasadę: kto nie z nami ten przeciwko nam. Wyjaśniam o co chodzi na konkretnym przykładzie: w 2010 roku odmówiłem przyjęcia Orderu z rąk śp. prezydenta L. Kaczyńskiego, następnego dnia A. Macierewicz, z którym znałem się od wielu lat i współpracowałem w najgorszym okresie historii PRL, zadzwonił do mnie i stwierdził, że on wiedział, że zawsze byłem agentem. Zwracam uwagę czytelnika, że wypowiedź A. Macierewicza była dosłownie kopią filozofii politycznej stalinizmu polegającej na tym, że jeżeli w 1937 roku popełniłeś błąd polityczny to znaczyło to, że w przeszłości byłeś także wrogiem Lenina i Stalina. Teraźniejszość w komunizmie zmieniała przeszłość. Dokładnie tak samo jak Stalin myśli dzisiaj A. Macierewicz. Jeżeli krytykujesz J. Kaczyńskiego to znaczy, że byłeś agentem komunistycznych służb specjalnych. I dokładnie tak samo myśli dzisiaj opozycja rządów PiS, która postanowiła prześwietlić przeszłość wszystkich członków ugrupowania prezesa J. Kaczyńskiego. Nie mam nic przeciwko temu, pod jednym jednak warunkiem: lustratorzy PiS powinni wykazać się wiedzą na temat funkcjonowania partii komunistycznej, jej historii, zmian w statucie itd. Powinni znać dokładnie historię PRL oraz historie podstawowych instytucji tworzących aparat komunistycznej przemocy, przede wszystkim historycy IPN, powinni znać historię Ludowego Wojska Polskiego.

 Niestety nie znają jej, co udowodnię na konkretnym przykładzie. Kila dni temu „Fakt” poinformował, że poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz szef partyjnych struktur w Elblągu Leonard Krasulski nie podał w swoim życiorysie, że przez 7 lat służył w Ludowym Wojsku Polskim, m.in. w 1. Warszawskim Pułku Czołgów, który pacyfikował robotniczy bunt na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Z archiwów Instytutu Pamięci Narodowej, do których dotarł tabloid wynika, że od 23 października 1969 roku był on żołnierzem służby zasadniczej, a po uzyskaniu stopnia kaprala postanowił rok później zostać podoficerem zawodowym. W rozmowie telefonicznej poseł przyznał, że jego jednostka brała udział w tej masakrze, ale on odmówił wyjazdu i został w koszarach. Szef Warszawskiego Oddziału IPN i badacz Grudnia '70 profesor Jerzy Eisler powiedział „Faktowi”, że to niemożliwe, by niscy stopniem wojskowi mogli odmówić przełożonym i nie ponieść konsekwencji. Jego opinię podzielił prof. Antoni Dudek, mówiąc: „- Taki ktoś błyskawicznie straciłby pracę i zostałoby to odnotowane w jego aktach. Dla mnie to brzmi jak bujda z chrzanem!” Krasulski żadnych konsekwencji nie poniósł. „Do lutego 1976 r. jego kariera w wojsku przebiega płynnie. Doszedł do stopnia plutonowego, gdy nagle coś się wydarzyło. Krasulskiego zdegradowano do stopnia szeregowca i wyrzucono z armii” - czytamy w gazecie. Dlaczego tak się stało? „- To długa historia, kiedyś o tym porozmawiamy” - zakończył rozmowę z dziennikarzem poseł, który niedługo po odejściu z wojska zaangażował się w działalność opozycyjną, a w 1981 r. został nawet skazany za organizację nielegalnego strajku w Zakładach Piwowarskich w Elblągu. „W 1989 r. przecięły się jego drogi z Kaczyńskim - Krasulski pomógł mu w Elblągu zdobyć mandat senatora. Do dzisiaj prezes PiS jest mu za to wdzięczny. Krasulski od lat jest ważnym członkiem władz PiS. Nawet mimo skazania w 2005 r. za jazdę samochodem po alkoholu” - napisał „Fakt”. Zwróćmy uwagę na wypowiedzi prof. Eislera i prof. Dudka i zadajmy sobie pytanie co trzeba wiedzieć o LWP, by wypowiedzieć tego typu opinię? Trzeba znać kodeksy regulaminowe i żołnierskie, które zawierają prawa regulujące życie żołnierzy zasadniczej służby wojskowej. Otóż – a jest to fakt podstawowy, którego obaj historycy nie biorą pod uwagę – kodeksy te były w PRL zmieniane dwa razy:

 

  ciąg dalszy: http://pp.mediologia.pl/2017/01/04/nagonka-na-pis/#more-369

 

Piotr Piętak

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Niech szanowny Autor pamięta, iż od lat 80-tych opozycja nigdy nie miała żadnej innej metody działania.
    Walka ówczesnej opozycji z władzami PRL sprowadzała się do totalnej negacji i dała opozycji określone efekty.
    Przyjęcie ustroju wielopartyjnego w III RP spowodowało, że kontrola władzy opiera się o różnice pomiędzy partiami tworzącymi koalicję rządową. Opozycja w systemie wielopartyjnym nie ma żadnego znaczenia i ustrój nie przewiduje dla niej żadnej roli. Jest to istotna różnica w stosunku do systemu dwupartyjnego, który przewiduje dla opozycji jasno określoną rolę kontrolną.
    Opisywała taki przypadek Hannah Arendt w "Korzenie totalitaryzmu".
    Dlatego też teraz gdy władzę sprawuje jedna partia to nie ma żadnych mechanizmów kontrolnych władzy. Opozycja zaś ponieważ nie ma żadnych określonych ustrojowo ram działalności odwołuje się do jedynych znanych wzorców czyli do działalności w czasach PRL.
  • @programista 11:21:05
    Ciekawy komentarz i po części przynajmniej z nim sie zgadzam, natomiast
    z punktu widzenia formalnego to jednak Sejm, media, wolna prasa jednak
    nie istniała w PRL
  • @Piotr Piętak 11:51:40
    Edmund Janniger , Robert Grey , Bartłomiej Misiewicz . :))) No to autor pojechał . https://www.youtube.com/watch?v=PgCcsXJAga0
  • @Piotr Piętak 11:51:40
    Ciekawy wpis
    5+

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031